Prywatne zapiski Karola Bernackiego

21-22.VII.1944r. – grupy Niemców mundurowych i cywilnych we wszelkiego rodzaju pojazdach uciekają szosą asfaltową z kierunku Tarnowa na Kraków. Jest to namacalny dowód, że naród panów ponosi w walkach z Armią Radziecką druzgocące klęski.

23-31.VII.1944r – Napór wojsk radzieckich osłabł. Front ustabilizował wzdłuż linii Jasło – Dębica - Baranów.

1-2.VIII. 1944r. – Watahy Własowców wsparte żandarmerią niemiecką i gestapem, przeprowadziły w dniach 1-2 sierpnia pacyfikację Czchowa. W czasie pacyfikacji zginęli: Nieć Franciszek lat 23, Nieć Stanisław lat 33, Motak Piotr lat 36, Kuklanka Wiktoria lat 51, Nieć Wojciech lat 25, Proficz Jan lat 44. W czasie pacyfikacji wielu ludzi przetrzymywano przez cały dzień i noc w piwnicach domu w pobliżu kościoła, oraz w samym kościele. Trupy Zabitych, jak Niecia Franciszka i innych powieszono na konarach drzew przed kościołem. Na kobietach dopuszczano się gwałtów, mężczyzn bito. Spalono zabudowania sołtysa gromady Czchów Marcina Dycjana. Pacyfikacja Czchowa miała za cel załamać wolę walki członków Ruchu Oporu na terenie południowej części powiatu Brzeskiego. W dniu 1.8.44r. wybuchło powstanie w Warszawie o czym doniosło radio z zagranicy.

5.VIII.1944r. – Władze administracyjne niemieckie przy udziale żandarmerii pobierają z wsi i miasteczek powiatu brzeskiego ustalone kontyngenty ludzi do kopania rowów przeciw pancernych. Dla przykładu: z Porąbki Uszewskiej pobrano 290 ludzi, z Jadownik 1000 ludzi. Rowy przeciw pancerne kopane są na linii Lipnica – Gnojnik – Kobyle – Jasień – Rzezawa. Ponadto w miejscowości Słotwina na skrzyżowaniu dróg obok Domu Ludowego kopane są rowy przeciw pancerne przez ludzi przywożonych z Krakowa.

6.VIII.1944r. – Mimo, że czas żniw dawno minął, na polach jak sięgnąć okiem, stoją niezliczone ilości stert zboża. Rolnicy obawiając się działania frontu, pozostawili zboże w polu.

7.VIII.1944r. – Słychać krótką nawałkę artyleryjską z południowego wschodu z rejonu Jasła.

8.VIII.1944r. – Następuje rozkład organizacyjny administracji niemieckiej co potwierdza fakt, że dozorcy więzienni więzienia w Tarnowie opuścili służbę.

9-10.VIII 1944r. – Niemcy uwięzili w więzieniu w Wiśniczu opornych, którzy porzucili pracę przy kopaniu rowów i sypaniu wałów przeciwpancernych.

12.VIII.1944r. – Samoloty radzieckie bombardują Tarnów /stacja kolejowa, miasto/.

15-17.VIII.1944r. – Samoloty radzieckie bombardują wieś Jadowniki, albowiem tu stacjonuje sztab dowodzenia Niemców, oraz tu Niemcy drukują mapy wojskowe w drukarni polowej. W Jadownikach stacjonują starte w walkach o przyczółek mostowy resztki słynnych jednostek z tak zwanego ugrupowania „Kubańbrückenkopf” z jego sztabem, który mieszkał w szkole. W dniu 17.VIII.1944r. zapłonęło pierwszy raz światło elektryczne we wsi Jadowniki. Zabiegali o to proboszcz wsi i wikariusz ks. Franciszek Piękoś i ks. Franciszek Jarosz, oraz Kazimierz Wawryka, Władysław Niedzielski i inni mieszkańcy Jadownik. Przez całe lato 1944 stacjonują jednostki „Kubań Brückenkopf” na odpoczynku po walkach na Kubaniu i Chersonesie. Do mych rodziców wyjęty jest spod kwaterunku jako politycznie podejrzany. Wszystkie inne domy zajęte są przez Niemców.

18 i 19.VIII.1944r. – Słychać kanonadę artyleryjską z nad Wisły z okolic Borusowej, Otfinowa, Nowego Korczyna. Rakiety płoną nocą jak sztuczne księżyce.

20.VIII.1944r. – U ojca mego był lekarz Władysław Knauer. Stwierdził chorobę wątroby. Stan chorego ciężki. Czy ojciec zobaczy wolną Polskę... Czy przebywający w pustkowiu bracia wrócą do domów, czy też ich wykończą Niemcy. Czy uda im się przetrwać najcięższe dni tułaczki to częste pytania, które mnie dniem i nocą gnębią.

21 i 22.VIII.1944r. – słychać – huraganowy ogień artyleryjski z okolicy Pilzna i Dębicy.

23.VIII.1944r.- Napłynęli do Brzeska uciekinierzy z Mielca.

24.VIII.1944r. – spotkałem na „Lesiaku” w Jastwi u rolnika Jana Grocholi mego towarzysza niedoli, kluczącego przed zasadzką sfory szpicli niemieckich – Ob. Kazimierza Owsiaka z Jadownik. Opowiedział on mi swe ciężkie przeżycia od czasu ucieczki jaka miała miejsce 11.7.1943 roku, aż do chwili obecnej. Nie było to życie łatwe, ale warto było o niego walczyć.
25 i 26 VIII.1944r. – Chodzą pogłoski pomiędzy ludźmi, że Armia sowiecka zajęła Dębicę

27.VIII 1944r. – Dowiedziałem się o ewakuacji obozu koncentracyjnego z Pustkowa.  Wywieziono za tym mych braci i kolegów więźniów na dalszą cierniową drogę więźnia w głąb rzeszy niemieckiej. Braci na stacji w Słotwinie miała szczęście widzieć ciotka Kazimiera Munk. Popłakała się nad ich losem. Pocieszali ją, że przetrwają i wrócą do domu zdrowi.

28.VIII.1944r. – Spłonęło gospodarstwo Nowaka pod Bocheńcem. Podobno gotowano tam bimber, i stąd powstało zaprószenie ognia. Ludzie we wsi rozpijają się bimbrem na umór. Piją i żołnierze niemieccy.

29-31.VIII.1944r. – Ludzie nadal kopią rowy przeciw pancerne

2.IX.1944r. – Kazimierz Owsiak aresztowany  w Tarnowie. Szkoda chłopa. Czy się wyrwie z rąk Niemców. Przed tygodniem miałem szczęście go widzieć.

3.IX.1944r. – Cztery lata temu w taki sam pogodny i upalny dzień jak dzisiejszy, gdy piszę te kronikę zgłosiłem się na wezwanie mobilizujące do 20 pp w Krakowie. Odżywają we mnie wspomnienia tułaczki wrześniowej 1939 roku. Pamiętam drogę marszu Kraków – Mogiła – Radłów – Żabno – Dąbrowa Tarnowska – Mielec – Sokołów – Ulanów – Janów – Zamość – Krasnystaw – Chełm – Kowel – Kamień Koszyrski i z powrotem Kowel – Werba Dubieńska – Uściług – Horodło – Iźbica – Grabowiec – Żółkiewka n/Sanem i przemknięcie się po rozbrojeniu w dniu 8.X.1939r. oddziałów w Jastkowicach k.Rozwadowa – drogą na Nisko – Mielec – Dębica – Tarnów – Brzesko. Ile przeżyć, ile twarzy, ile tragicznych zdarzeń, ile rozpaczy, ile trudu i ile tragedii. A okupacja. Praca w ruchu oporu. Aresztowanie w dniu 11.VII.1943r. Ucieczka! Ponowne osaczenie 23.X.1943 w Rogalu. Ponowne aresztowanie w Czchowie w dniu 5.XII.1943r. Rozbicie więzienia przez partyzantów. Znów tułacze życie...Mrozy, deszcze, wichry, niepokój, głód, poniewierka. Mimo, że tak blisko już do wolności widzę, że coraz ciaśniej jest żyć. Często jednak upieram się przy tym, że muszę dożyć wolności. Koło Jamnej i Potoków trwa walka oddziałów partyzanckich pod dowództwem „Leliwy” Borowskiego. Jestem przekonany, że nie dadzą rady Niemcom. W Warszawie trwa nadal tragiczne powstanie. Szkoda krwi polskiej bezcelowo wylanej. Pokłóciłem się na temat powstania z Hanką Topolską, gdyż twierdziłem, że zrywy te są bezcelowe. Że wyniszczą biologicznie nasz Naród. Że i tak nikt się nie będzie z nami liczył. Że wojna ta, to sprawa takich potęg jak Związek Radziecki, Ameryka, Anglia.

4-10, IX. 1944 r. – bez zmian

10. IX. 1944 r. – Rozmawiałem z księdzem Stanisławem Bartoszem. Jest kapelanem w R.O. koło Dębicy. Widziałem, że jest wątły i wyczerpany tułaczem życiem w oddziale partyzanckim. Może zapaść w chorobę płuc. Odradzałem mu dalsze włączanie się do tak wyczerpującej pracy. Było mi przykro, że mnie nie usłuchał.

11. IX. 1944 r. – spadł deszcz

12. IX. 1944 r. – Słoneczna pogoda. Nocą krążą samoloty sowieckie zwane kukuruznikami.

13. IX. 1944 r. – bez zmian

14. IX. do 18. IX. 1944 r. – bez zmian

18. IX. 1944 r. – Byłem w domu rodziców. Gdzie zaszedłem ukradkiem. W tym dniu składa w mym domu wizytę Janina Olszańska i pan Wałęga nauczyciel z Mokrzysk. Mąż Janiny Olszańskej jako jeniec wojskowy przebywa w oflagu w Woldenburgu. Czy mąż wróci do domu pyta p. Janina, na pewno wróci odpowiadam. To chłop ze skały on wszystko przetrwa.

20. IX. do 30. IX. 1944 r. – Niemcy naciskają mieszkańców wiosek, by na gwałt oddawali należne kontyngenty zbóż i mięsa. Mimo drakońskich kar kontyngenty płyną opornie. Może to ostatnie kontyngenty.

1. X. 1944 r. – Spotykam członków mej rodziny, która wybrała się na odpust do Porąbki Uszewskiej, /szwagier Stefan, siostra Władysława i Matka/.

3. X. 1944 r. – Zapadłem na chorobę zapalenie spojówek. Byłem z oczyma u młodego lekarza w Porąbce Uszewskiej, który mieszkał w budynku wikarówki. Wizytę i zastrzyk potraktował bezinteresownie.

4. X. do 7. X. 1944 r. – bez zmian

7. X. 1944 r. – Słychać znów potężną kanonadę artyleryjską od wschodu.

8. X. 1944 r. – Spotykam nieznanego mi mężczyznę w mundurze niemieckim w lesie za Bocheńcem. Spotkany prosi mnie łamaną niemczyzną o ogień. Nie miałem ognia przy sobie. Skierowałem nieznajomego do najbliższego domu pod lasem, który uważałem za pewny. Przypuszczam, że to zbiegły jeniec sowiecki, lub partyzant sowiecki operujący poza frontem.

10. X. 1944 r. – Ludzie zaczynają kopać ziemniaki. Powiadają, że Niemcy samotne dziewczęta do roboty do Niemiec. Już ogołocili wsie z mężczyzn, sięgają teraz po ostatnia rezerwę roboczą, po kobiety polskie. Wiele dziewcząt wychodzi za mąż bez wyboru i zastanawiania się. Co roztropniejsze dziewczęta uchodzą z domów do innych wiosek i tam przebywają u znajomych, aby nie być w domach w czasie nocnych łapanek, których celem jest wywóz  dziewcząt do Niemiec.

12. X. 1944 r. – Matka moja otrzymała list od syna Jana z obozu w Sachsenhausen. Donosi on, że żyje, jest zdrowy. Żyje też brat Henryk. Żyją i inni więźniowie wywiezieni z Jadownik do obozu. Każdy list z obozu, choćby najlakoniczniejszy jest wielką radością w domu. Jest dowodem, ten co go pisze żuje. Jest nadzieja, że może uda mu się wrócić żywym do domu. Wszak tak blisko do wolności.

13. X. do 19. X 1944 r. – bez zmian

20. X. 1944 r. – Słychać nawałnicę artyleryjską od strony wschodu. W lasach na Bocheńcu są partyzanci. Słychać wieczorami strzały z karabinów ręcznych.

21. X. do 28. X. 1944 r. – bez zmian

29. X. 1944 r. – Dochodzą na wieś wieści ukonstytuowaniu się Rządu Polskiego w Lublinie.

3. XI. 1944 r. – Spotykam na rogalu pana Józefa Mleczkę byłego urzędnika kwestury Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Powiadamia on mnie o upadku Powstania Warszawskiego. Mówi o strasznych skutkach powstania. Setki tysięcy ludzi z Warszawy zostało wymordowanych. Warszawa płonie dniem i nocą.

5. XI. 1944 r. – Doszła mnie wiadomość, że prezydent Rooswelt został ponownie wybrany na prezydenta U.S.A

9. XI. 1944 r. – Do wsi Jadowniki przyjechała kolumna wojsk niemieckich wyposażona w czołgi pancerne. Niemcy okopali czołgi w bunkrach wzdłuż gromadzkiej drogi wiodącej przez wieś na Bocheniec.

10. XI. 1944 r. – Spadł pierwszy śnieg. Nocą trudno mi się poruszać, bo widać daleko.

12. XI. 1944 r. – Prowadzę rozmowę z ks. Aleksandrem Topolskim. Żali on się, że Ciężko jest żyć, nawet tym, którzy nie są tropieni przez Niemców tak jak ja. Wszyscy są straszliwie zmęczeni wojną. Oczekują, że coś się wreszcie musi stać, by zwolnić więzy niewoli.

13. XI. 1944 r. – Było bombardowanie Bochni i Tarnowa przez samoloty sowieckie.

14. XI. 1944 r. – Wysłałem kartkę do brata Jana do obozu w Sachsenhausen na Nr obozowy 88101. Niechaj koledzy i bracia wiedzą, że żyję, to ich pokrzepi.

15. XI. 1944 r. – Przekupki nabiału i drobiu wożą po wsiach starszyznę. Podejrzewam, że jest to odzienie odarte z kobiet i mężczyzn, byłych uczestników powstania warszawskiego. Utwierdza mnie w tym przekonaniu fakt, że u krawcowej przeszywającej odzież, znaleziono karteczkę zaszytą w szwie spódnicy z pięknym wierszem świadczącym o tym, że ducha polskości w Polakach nie złamano.

16. XI. 1944 r. – Czytam ulotkę w języku niemieckim zrzuconą przez samoloty radzieckie. Ulotka przedstawia żołnierzom niemieckim beznadziejność dalszej walki.

17, 18, 19. XI. 1944 r. – Ojciec coraz bardziej podupada na zdrowiu. Odwiedzili go bracia Ludwik, Antoni i siostra Apolonia.

20. XI. 1944 r. – Bez zmian.

22. XI. 1944 r. – Rozmawiam z ks. Michałem Wojdakiem byłym kolegą z ławy szkolnej, a obecnie wikarym w Jadownikach.

23-24. XI. 1944 r. – Bez zmian

25. XI. 1944 r. – Ojciec przyjmuje ostatnie zaopatrzenie na drogę śmierci.

26-27. XI. 1944 r. – Bez zmian.

28. XI. 1944 r. – Żołnierze niemieccy spisują ludzi po domach. Na drzwiach muszą wisieć aktualne spisy mieszkańców domu, poświadczone przez sołtysa. Kto niezameldowany spotkany zostanie w cudzym domostwie, zostanie aresztowany z gospodarzami domu. Coraz trudniej jest poruszać się w terenie.

29. XI. 1944 r. – Aresztowano Jan Okasa z „Pańskiego” w Jadownikach, za to, że zabił krowę bez zezwolenia. Hańbą jest, że jeszcze trafiają się donosiciele po wsiach.

30. XI. 1944 r. – Placówka „Szczepan” członek R.O. Jan Wolsza ze Szczepanowa, zaopatrzyła rodzinę po aresztowanych Jadownikach, w mąkę, ofiarowaną przez polskich młynarzy dla nieszczęśliwych  rodzin, których ojcowie są w obozach. Piękny gest. Na pewno pierwszy i ostatni.

1. XII. 1944 r. – Bez zmian
2. XII 1944 r. – W Brzesku raniono i zaaresztowano młodego lekarza nazwiskiem Dutkiewicz, za to, że udzielał pomocy partyzantom.

3. XII. 1944 r. – Niemcy gwałtem zabierają po domach kontyngenty krów nieoddawane dobrowolnie.

4-7 XII 1944 r. – Bez zmian

8. XII. 1944 r. – Niemcy w zielonych mundurach patrolują po wsiach i sprawdzają w poszczególnych domostwach, czy osoby zamieszkałe i wykazane na kartach meldunkowych są zgodne ze stanem faktycznym.

9-15. XII. 1944 r. – Bez zmian

16. XII. 1944 r. – Samolot sowiecki atakuje pociąg wiozący Niemców na front. Pociąg zaatakowany był na stacji Słotwina – Brzesko. Rozbito bombą lokomotywę. Zabito kilku żołnierzy niemieckich. Wielu raniono. Raniono rolnika N. Hudego z Jadownik, który był z jałówką na spędzie krów w Słotwinie.

17-18. XII. 1944 r. – Bez zmian

19. XII. 1944 r. – Nastąpiło ponowne bombardowanie stacji Słotwina – Brzesko, są zabici i ranni. Ile osób nie wiadomo. Bombardowania te to jakby odwet za bombardowanie w dniu 5. IX. 1939 r. Pociągu ewakuacyjnego w Słotwinie. Zginęło wtedy trzydzieści osób.

20. XII. 1944 r. – Widać ożywioną działalność sowieckich samolotów zwiadowczych „Kukurużników”.

21-22. XII 1944 r. – Bez zmian

23. XII. 1944 r. – Wysyłam może ostatnią kartkę do braci do Oranienburga na Nr 88102 blok 3.

28. XII. 1944 r. – Wychodzi za mąż za Zygmunta Tykę moja koleżanka szkolna Hanka Topolska. Uważam, że robi bardzo dobrze. Przyszły mąż to typ zaradnego i dobrego chłopca. A jednak żal mi Hanki. Wszak tyle dobrego wyświadczyła mi w mym tułaczym życiu. Cierpiała za mnie w więzieniu w Tarnowie. Nigdy się na to nie skarżyła. Dzielna dziewczyna.

29. XII. 1944 r. – umiera Ojciec. Nie zobaczy już wolnej Polski. A tak blisko już świt wolności. Nie zobaczy ewentualnego powrotu dzieci Jana i Henryka.

30. XII. 1944 r. – bez zmian

31. XII. 1944 r. – pogrzeb Ojca. Wielka ilość ludzi wzięła udział w pogrzebie. Ja nie mogłem być na pogrzebie, ze zrozumiałych względów bezpieczeństwa rodziny, bliskich i osobistego.

1 i 2. I 1945 r. – Bez zmian

3. I. 1945 r. – Dochodzą na wieś wieści o ustaleniu granic Polski przez Stalina, Rooswelta i Churchila w miejscowości na Krymie zwanej Jałta. Ludzie skarżą się, że Niemcy od lipca 1944 r. nie płacą im nic za oddawane do mleczarni mleko.

4-9 I. 1945 r. – Niemcy spisują znów po wszystkich domach ludzi, krowy, konie, kury. Szukają nadto za powstańcami, którzy uszli z Warszawy. Bez przerwy trwają po domach poszukiwania za dywersantami i partyzantami. Niemcy sprawdzają listy mieszkańców, kenkarty, arbeitskarty itp. Coraz ciężej żyć. Wszyscy spodziewają się, że coś się stanie. Już tak ciemno, że ciemniej nie może być. Może nastanie świt.....

13. I. 1945 r. – Słychać huraganowy ogień od wschodu. Grzmią armaty i katiusze. Na szosie Tarnów Kraków wzmożony ruch. Auta niemieckie pędzą ze wschodu na zachód i na odwrót. Więcej aut pomyka na zachód.

14. I. 1945 r. – słychać nawałę artyleryjską z kierunku Szczucin – Dąbrowa – Otfinów – Borusowa. W Jadownikach k.Brzeska są uciekinierzy z Żabna, którzy mówią, że Niemcy zabierają wszystkich mężczyzn. Tak stało się we wioskach nad Wisłą w okolicach Otwinów – Mędrzechów.

15. I. 1945 r. – Jak w dniu poprzednim ruch samochodów na szosie Kraków – Tarnów, ale większy, bardziej nerwowy. Niemcy wywożą maszyny z Browaru w Okocimiu pociągiem na zachód. Zarząd browaru składający się z Niemców przygotowuje się do ucieczki.

16. I. 1945 r. – Niemcy pędzą szosą 100 mężczyzn ze wschodu na zachód.

17. I 1945 r. – Oddziały armii hitlerowskiej z ugrupowania Kubań Brückenkopf stacjonujące na terenie Jadownik burzą urządzenia wojskowe. Sprzedają mieszkańcom węgiel, drzewo, garnki, zabierają z sobą kilka dziewcząt polskich do swych samochodów i z przekleństwem na ustach uciekają. Pozostają nieliczne grupy saperów.

18. I. 1945 r. – Dzień był mroźny i pogodny. Niemcy wysadzili w powietrze żelazny most kolejowy na rzece Uszwica. Zniszczyli tory bocznicy kolejowej do Browaru w Okocimiu. Wokół z bardzo daleka słychać huki nawałnicy artyleryjskiej. Lotnictwo Radzieckie wzmogło naloty i bombardowania. Cofają się oddziały pokonanej armii hitlerowskiej, rabują po domach wzdłuż szosy Brzesko – Tarnów bydło, nierogaciznę i drób. Oddziały wojsk armii hitlerowskiej z Brzeska i Bochni kierują się w kierunku Limanowej.

19. I. 1945 r. – Niemieccy saperzy wysadzają kamienny most na szosie w Jadownikach i drewniane mosty na rzece Uszwica na granicy Brzeska i Jadownik, oraz na Zielonce. Kolejowi saperzy armii niemieckiej wysadzają w powietrze budynek stacji kolejowej Słotwina – Brzesko. Mieszkańcy Brzeska i okolicznych wiosek ograbiają magazyny Miarki i Browaru traktując to jako mienie poniemieckie. Z Browaru Okocim Niemcy wywieźli w dniach 15 – 18. I. 1945 wiele maszyn i urządzeń. Część z ugrupowania armii frontowej pod dowództwem generała „Andrea” zakwaterowała w Jadownikach. Niemcy grupy „Andrea” wymaszerowali w kierunku Brzesko – Uszew – Wiśnicz. Samoloty lotnictwa sowieckiego zbombardowały tę grupę na drodze Kobyle – Wiśnicz

20. I 1945 r. – Na teren Brzeska wkroczyły nieliczne oddziały Wojsk Sowieckich i Polskich. Oddziały te prezentowały się dobrze. Żołnierze Polscy noszą na czapkach orzełki, ale bez korony. Przemarsz wojsk ze wschodu na zachód trwał przez dnie 21, 22, 23, 25. Mieszkańcy Brzeska i okolicy są szczęśliwi, że skończył się straszliwa okupacja niemiecka. Komendant miasta kpt. Orłow zorganizował Milicję Obywatelską.

21 – 25. I. 1945 r. – Saperzy sowieccy i ludność polska pracują przy naprawie zerwanych mostów. Zmobilizowano ludzi ze wsi i miasta do naprawy torów kolejowych i do poszerzania torów linii kolejowej Śląsk – Przemyśl do szerokości torów jakie są na terenie Związku Radzieckiego.

26. I. 1945 r. – Wygnańcy, uczestnicy obozów koncentracyjnych, robotnicy i robotnice wywiezieni na roboty do Rzeszy wracają do swych stron. Każdy powracający musi otrzymać przepustkę z miejsca gdzie przebywał do miejsca, gdzie chce się dostać.

27. I. 1945 r. – Kursują lokalne pociągi. Ludność jeździ w wagonach bydlęcych, szczególnie na linii Brzesko – Kraków. Folksdeutsche i Reisdeutsche, są wyłapywani. Przymusza ich M.O. do robót porządkowych przy drogach. Niektórzy są kierowani do obozów odosobnienia.

28. I. 1945 r. – Przy Komendzie kpt. Orłowie urzęduje kilku Polaków, jak Władysław Wadowski z Jadownik i inni z Brzeska, którzy informują go o panujących w okolicy nastrojach.

 

Na podstawie książki Władysława Okasa "Jadowniki były Wsią królewską"


Najczęsciej czytane artykuły

Ochotnicza Straż Pożarna w Jadownikach wzbogaciła się o nowy wóz strażacki marki Mercedes. Ja (...) więcej

W Jadownikach odbędą sie eliminacje powiatowe do XXII Małopolskiego Festiwalu Form Muzycznych i (...) więcej

Tradycja kolędowania zawiera w sobie bogactwo znaków i treści. Warto niektórym z nich (...) więcej

Eliminacje do XXII Małopolskiego Festiwalu Form Muzycznych powiatu brzeskiego zakończone. Poniżej pr (...) więcej

Sylwester 2008/2009 już za nami. Jadowniczanie spędzali ten dzień na wiele sposobów. Niekt&oa (...) więcej



Newsletter


Podaj e-mail, aby otrzymywać informacje o nowościach w serwisie

Valid: XHTML 1.0 | CSS 2.1 Copyright (C) 1999 - 2009 by jadowniki.pl Projekt i wykonanie: PIKSEL